Kolejny
temat, na który się zadecydowałam, co prawda może wydać się dość błahy, ale
ponieważ coraz bardziej zaczyna mnie irytować, postanowiłam napisać również i o
nim. A chodzi mi tym razem po prostu o... soki. O te soki sprzedawane w
najrozmaitszych kartonach i butelkach. Otóż od czasu do czasu, gdy mam ochotę
na sok, a nie mam wystarczającej energii czy też chęci babrać się w wyciskanie
świeżych owoców, mimo iż jest to najzdrowsza opcja, sięgam po sok w kartonie. I
tu zaczynają się schody.
Jak napisałam wcześniej, wybieram sok. W Polsce nigdy nie miałam z tym problemu. Kupowałam soki stuprocentowe bez dodatku cukru. Takich soków jest na polskim rynku pod dostatkiem. Wystarczy wspomnieć takie marki jak Hortex, Tymbark, czy też Fortuna, które posiadają w swoim asortymencie szeroki wachlarz najrozmaitszych soków 100%, choćby soki jabłkowe zarówno te tradycyjne z soku pasteryzowanego jak i wersja złote jabłka, jabłko champion, jabłko antonówka, soki pomarańczowe, soki z białego lub czerwonego grejpfruta, soki ananasowe, soki multiwitamina, itd.
Jak napisałam wcześniej, wybieram sok. W Polsce nigdy nie miałam z tym problemu. Kupowałam soki stuprocentowe bez dodatku cukru. Takich soków jest na polskim rynku pod dostatkiem. Wystarczy wspomnieć takie marki jak Hortex, Tymbark, czy też Fortuna, które posiadają w swoim asortymencie szeroki wachlarz najrozmaitszych soków 100%, choćby soki jabłkowe zarówno te tradycyjne z soku pasteryzowanego jak i wersja złote jabłka, jabłko champion, jabłko antonówka, soki pomarańczowe, soki z białego lub czerwonego grejpfruta, soki ananasowe, soki multiwitamina, itd.
W
Hiszpanii natomiast znalezienie soku 100% bez dodatku cukru lub słodzików staje
się czasem prawdziwą Mission Impossible.
Po pierwsze, jakkolwiek to może się wydać dziwne, w hiszpańskich supermarketach
wybór soków jest znacznie bardziej ograniczony niż w Polsce. Ale to nie
wszystko. Najgorsze jest to, że dodatkowo trzeba się sporo naszukać, żeby
dowiedzieć się, czy dany produkt jest sokiem, nektarem, czy też napojem. A jest
to przecież bardzo ważne.
Dlaczego?
Ponieważ w skład soku stuprocentowego wchodzą jedynie owoce albo świeże, albo
otrzymane z koncentratów. Nektar to z kolei sok rozcieńczony wodą z dodatkiem
cukru lub innych substancji słodzących. Minimalna zawartość soku w nektarze
zależy od owocu, z którego jest uzyskany i waha się jedynie pomiędzy 25 i 50
procent, a cukru może być w nim nawet 200
gramów na litr. Tymczasem napój ma już z sokiem niewiele wspólnego, ponieważ najczęściej
soku jest w nim zaledwie między 5% a 20%, czyli prawie nic, a cukru znacznie
więcej niż w nektarze. Dodatkowo, bardzo często producenci dodają do niego
dodatki smakowe, aromaty, syntetyczne barwniki i konserwanty. Jednym słowem
same świństwa.
Po
tym teoretycznym wstępie postaram się pokrótce przedstawić, co mnie najbardziej
denerwuje i męczy odnośnie tej kwestii w Hiszpanii. Jak można zaobserwować, w
Polsce na etykiecie musi być czytelnie zaznaczone, czy mamy do czynienia z
sokiem, nektarem, czy też z napojem. Dla przykładu kilka zdjęć:
![]() |
Sok 100% Jabłko - Tymbark |
![]() |
Nektar Grejpfrut Rubinowy - Hortex |
W
Hiszpanii natomiast informacja ta jest ukrywana jak najskrzętniej i dotyczy to,
o zgrozo!, wszystkich najpopularniejszych marek, czyli Juver, Don Simón,
Granini, KasFruit oraz Minute Maid. Oto przykłady:
![]() |
Don Simón - Pomarańcza (nie jest podany rodzaj napoju) |
![]() |
Juver Disfruta Owoce Tropikalne bez dodatku cukru (nie jest podany rodzaj napoju) |
Tak
naprawdę praktycznie jedynymi produktami, na których powyższe dane są widoczne
na pierwszy rzut oka, to soki tak zwanych marcas
blancas, czyli marek własnych każdej z poszczególnych sieci supermarketów.
Jednakże
na tym problemy się nie kończą. Nie dość, że informacja, czy dany produkt jest
sokiem, nektarem, czy napojem jest podana dopiero małym druczkiem tuż obok składu
na kartonie czy butelce, to dodatkowo na opakowaniach producenci pisząc wielkimi
literami “Bez cukru” w większości przypadków mają na myśli: “za to z innymi
substancjami słodzącymi”, a supermarkety używają nazw sok, nektar i napój
naprzemiennie nie bacząc, czy poprawnie opisują konkretny artykuł, a czasem wręcz
ograniczając się do zaznaczenia jedynie smaku i producenta, np. Don Simón
pomarańcza.
Jak
na razie podczas moich badań w przeróżnych supermarketach najtragiczniej wypadł
Carrefour w A Coruña,
gdzie bardzo niewielki odsetek produktów był dobrze podpisany. Poniżej przedstawiam Wam kilka
zdjęć dokumentujących błędy sklepów.
![]() |
Napój (=bebida) Żurawina marki Carrefour podpisany jako sok (=zumo) |
![]() |
Napój (=bebida) Pomarańcza marki Granini podpisany jako nektar (=néctar) |
![]() |
Nektar (=néctar) Pomarańcza Malina Acerola podpisany jako sok (=zumo) |
Oprócz
błędów w supermarketach, sami producenci otumaniają konsumentów reklamami
swoich pseudo-soków. Dla przykładu Juver
Disfruta Ananas: „to owoc do picia bez dodatku cukru, który troszczy się o
Twoją rodzinę w sposób zdrowy i lekki ponieważ ma niewiele kalorii”. Wszystko
cacy do momentu, kiedy nie spojrzy się na skład: Nektar (ha!) z ananasa z
dodatkiem substancji słodzących (ha!). Zawartość soku min. 50% (czyli tylko
połowa tego „zdrowego napoju” to sok). Przechodząc do składu widać już, co do
za „ulepszacze” zostały dodane: substancje słodzące: cyklaminiany (E952) oraz sacharyna
(E954), które, uwaga!, w większej dawce mogą być rakotwórcze.
![]() |
Nektar Ananas marki Juver Disfruta |
Natomiast
nektar brzoskwiniowy tej samej marki reklamowany jest następującym hasłem: „Ciesz
się najsmaczniejszymi owocami bez dodatku cukru”. Jednakże po dokładniejszym
przyjrzeniu się składowi, można zauważyć, że dodane zostały słodziki: sukraloza
(E955) oraz acesulfam K (E 950). Warto wiedzieć, że na temat szkodliwości tych
substancji istnieje obecnie sporo kontrowersji, ponieważ wiele naukowców
twierdzi, że testy bezpieczeństwa użycia tych związków nie zostały
przeprowadzone prawidłowo i wymagają dalszych badań.
![]() |
Nektar Brzoskwinia marki Juver Disfruta |
Cały
czas nie daje mi spokoju pytanie dlaczego tak trudno znaleźć w hiszpańskich
supermarketach dobrej jakości sok znanej marki?! Mnie osobiście wydaje się, że główne
powody są dwa. Pierwszy jest taki, że jeśli coś nie jest wściekle słodkie,
Hiszpanom zwykle nie smakuje. A drugi, że mało który Hiszpan czyta skład kupowanego
napoju, a nawet jeśli czyta, to i tak, wydaje mi się, nie przejmuje się
zanadto, czy to co kupuje jest sokiem, nektarem, czy napojem. Najczęściej Hiszpanie
przy wyborze soków kierują się szatą graficzną opakowania oraz znajomością
marki. Wobec tego nie powinno nikogo dziwić,
że producenci soków używają mniejszej ilości oraz gorszej jakości owoców,
dodają do tego trochę cukru i innych „ulepszaczy”, tym samym znacznie zmniejszając
koszty produkcji, jeśli ludzie i tak z chęcią kupują ich produkty.
No
i jak tu nie dać się oszukać, a przy tym dodatkowo nie zwariować? Moje rady
dotyczące bezbłędnego wyboru najlepszych soków na rynku hiszpańskim są proste. Po
pierwsze, należy dokładnie czytać opis składu na opakowaniu oraz, po drugie, sięgać
przede wszystkim po soki marek własnych sieci supermarketów. Nie dość, że takie
soki są tańsze, to jeszcze zwykle i znacznie lepszej jakości.
A na koniec dla informacji podaję, że moim
sokiem numer jeden na chwilę obecną jest sok marki własnej sieci supermarketów Eroski z gamy Seleqtia, którego zdjęcie można zobaczyć poniżej.
Rzadko kto sprawdza co je według mnie.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem na tym blogu jest trochę za mało artykułów.Tych artykułów na pewno powinno być o wiele więcej.
OdpowiedzUsuńJestem takiego samego zdania jak mój poprzednik. Na tym blogu powinno być więcej wpisów.
OdpowiedzUsuń